Buda-i-Pesztańska przygoda

rzeźba symbolizująca związek dwóch części miasta Budy i Pesztu, podzielonych Dunajem

rzeźba symbolizująca związek dwóch części miasta Budy i Pesztu, podzielonych Dunajem

Bardzo lubię łączyć przyjemne z pożytecznym, a wyjazd do Budapesztu takim się okazał. Przyznam, że nie był to autorski pomysł – chociaż odwiedzenie tej kolejnej stolicy Europy chodziło mi po głowie. Zbiegi okoliczności są czasem szczęśliwe i tak było tym razem – okazało się, że muszę „wpaść” do Budapesztu służbowo na jeden dzień. Na jeden? No takiej okazji nie da się przepuścić!

Tak więc z jednego dnia zrobiły się dni cztery, a dokładnie przylot we wtorek późnym wieczorem i powrót w sobotę wieczorem. Ale co tu zobaczyć, gdy tak niewiele dni mamy do dyspozycji? Jak zakosztować Węgier i atmosfery Budapesztu?

Budapeszt nocą

Budapeszt nocą, w dali Góra Gellerta

Znów nie zawiodła nas intuicja, chociaż tym razem postawiliśmy na prawie absolutną improwizację. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, bo zazwyczaj jadę na wszystkie wyjazdy uzbrojona po zęby w wiedzę, przewodniki, mapy. Dać się ponieść miastu, jego klimatowi i po prostu krętym ulicom…to jest to! Choć trzeba przyznać, że po tych paru dniach został niedosyt oraz postanowienia „musimy to zrobić jak będziemy następnym razem!”.

Organizacja wyjazdu:

  • transport – wybraliśmy opcję możliwie ekonomiczną, ale pasującą do naszych planów (a że wyjeżdżaliśmy w środku tygodnia, to wyszło chyba najtaniej jak się dało), czyli Ryanair; tym razem obyło się bez większych atrakcji, nie było tłoku ani stresu, mimo że nie wykupiliśmy wejścia priorytetowego na pokład – co więcej za bilet zapłaciliśmy 120 zł w obie strony od osoby! Niestety, właśnie od dnia naszego wylotu Ryanair przeniósł się z powrotem do Modlina, więc musieliśmy dodać do podróży 1,5 godziny transportu do Modlina; najtaniej jest kupić bilet na Koleje Mazowieckie, które w Modlinie podstawiają busa podjeżdżającego pod samo lotnisko – koszt biletu to 15 zł (w odwrotną stronę fajne jest to, że bilet upoważnia do jazdy komunikacją miejską przez 60 minut od dojechania na Warszawę Śródmieście), wersja bardziej komfortowa to Modlin Bus, który startuje z Warszawy Śródmieście lub Metra Młociny i dojeżdża bezpośrednio pod samo lotnisko, jednak koszt dużo wyższy – około 30 zł; w samym Budapeszcie jest fenomenalny system dojazdu z lotniska do miasta – http://www.airportshuttle.hu – który składa się z floty mini busów podstawianych pod lotnisko i grupujących pasażerów pod kątem ich destynacji, co wychodzi nie tylko szybko, ale też dużo taniej niż taksówka; bilet można kupić przez internet, a potem trzeba tylko patrzeć na tablicę przy wyjściu z lotniska, na której nasz numer biletu zostanie przyporządkowany do numeru busika
  • poruszanie się po mieście – bilety komunikacji miejskiej nie są specjalnie drogie, a warto wiedzieć, że na bilecie jednorazowym można jeździć do 60 minut jednym rodzajem transportu (np. zmieniać linie metra, ale nie można przesiąść się w autobus czy tramwaj i odwrotnie), natomiast my większość miasta zeszliśmy pieszo (jak zwykle), szczególnie że nasza kwatera znajdowała się dość blisko centrum; konieczny jest też rejs po Dunaju, który można odbyć niezliczonymi barkami stacjonującymi na brzegach rzeki lub po prostu tramwajem wodnym (najtaniej, jest to komunikacja miejska); największą jednak atrakcją jest przejechanie się starą linią metra (żółta), która ma ponad 100 lat – i na tyle wygląda: stacje są utrzymane w stylu retro, wyłożone kafelkami, a same metro to malutki pociąg z trzema wagonikami, a stacje są bardzo często rozmieszczone; dwie nowe linie metra są bardziej podobne do warszawskiego, tyle że dość obskurne (polecam ich obraz w węgierskim filmie „Kontrolerzy”)

    po Dunaju bez przerwy kursują barki

    po Dunaju bez przerwy kursują barki

kameralna stara linia metra

kameralna stara linia metra

wykafelkowane stacje z nazwami

wykafelkowane stacje z nazwami

  • zakwaterowanie – postanowiliśmy zaufać po raz kolejny (patrz: Rzym) http://www.airbnb.com i znowu się nie zawiedliśmy; nie dość, że nocleg kosztował nas 70 zł/pokój/noc to na dodatek nocowaliśmy w niesamowitej kamienicy, pamiętającej jeszcze XIX wiek 🙂 ; warunki były dobre, choć wiadomo – jak kamienica, to coś tam z ogrzewaniem nie tak, a to z wodą, ale właściciel szybko reagował i pomagał, więc nie mamy zastrzeżeń
    klatka schodowa przenosząca w czasie

    klatka schodowa przenosząca w czasie

    niesamowity labirynt starej kamienicy

    niesamowity labirynt starej kamienicy

a oto wejście do naszego lokalu

a oto wejście do naszego lokalu

W następnym odcinku: co warto ZOBACZYĆ i PRZEŻYĆ w Budapeszcie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s