Odc. 1 Welcome to Malta czyli wesołym autobusem po wyspie

pierwsze widoki na Maltę - wąskie uliczki pomiędzy domami z piaskowca

pierwsze widoki na Maltę – wąskie uliczki pomiędzy domami z piaskowca

No to lecimy!

Niedziela, skandalicznie rano. Kraków – deszcz bębni po szybie taksówki (tak, tym razem naprawdę nie chciało nam się jechać komunikacją miejską ze względu na wczesną porę, a że taksówki w Krakowie są zdecydowanie tańsze niż w Warszawie, tym bardziej się nie wahaliśmy), szarość listopadowego smutnego poranka…na szczęście już niedługo, bo zaraz nasz samolot! Szybko upakowaliśmy się z reszta pasażerów – mimo Ryanaira nie było skandalów, kolejka spokojna, wszyscy jeszcze senni i zmęczeni pogodą. Ludzi całkiem sporo, czyli gonią Polacy za słońcem…

Podróż trwa niewiele ponad 3 godziny. Niestety, przez okno nic nie widać, tylko chmury i chmury. Zresztą, zmęczeni porannym wstawaniem przesypiamy większość. Ale za to lądowanie przywraca nas do życia! Jest godzina 11.00, od wejścia samochodu bucha wilgotnym, wyspiarskim powietrzem, z nieba prześwieca słońce (choć jest dość pochmurno), a wszędzie dokoła widać palmy! Kierujemy się wprost do terminalu autobusowego, skąd zamierzamy dotrzeć do naszej bazy – miejscowości Bugibba.

Zatoka św. Pawła - trochę chmur i sporo wiatru, ale ciepło!

Zatoka św. Pawła – trochę chmur i sporo wiatru, ale ciepło!

Autobusy to cały osobny rozdział. Autobusy na Malcie to nie środek transportu – to styl życia, bardzo dostosowany do warunków panujących na wyspie. Jeszcze do niedawna symbol państwa, bo cały tabor reprezentowały stare żółte „ogórki”. Obecnie jeżdżą już nowsze modele (ale nie powiem, że nowe…), ale nie wiem, czy liczyć to na plus. W każdym razie zdarzało się nie raz, że bardzo wyziębiali klimatyzacją podczas umiarkowanej temperatury na zewnątrz, a potrafili grzać, gdy mocniej przygrzało…sam wygląd to jedna sprawa, natomiast sposób jeżdżenia to druga. Raz, że mamy ruch lewostronnny, więc wszystko jest odwrotnie, ale dwa, że ulice na wyspie są naprawdę wymagające: wąskie, zastawione wszędzie samochodami i ewentualnie drzewami.

this is Malta! tu koty rządzą!

this is Malta! tu koty rządzą!

Często przez swoją szerokość wymagają od autobusu nieludzkich wygibasów, żeby skręcić lub zawrócić. Siatka linii autobusowych jest bardzo gęsta zarówno na Malcie jak i na Gozo i praktycznie wszędzie się da nimi dojechać, co bardzo ułatwia zwiedzanie i dotarcie do różnych krańców wyspy. Oznacza to jednak również że autobusy jeżdżą często drugorzędnymi uliczkami i przez to mają nie lada problem żeby jakoś się z nich wymanewrować. Dwa razy byliśmy świadkami kiedy autobus urwał lusterko – raz od budynku, drugi raz od drzewa. Ale jakoś specjalnie się tym nie przejęli czyli nie były to przypadki odosobnione :).

klify schodzące do morza oraz wyspa św. Pawła

klify schodzące do morza oraz wyspa św. Pawła

Kolejnym ciekawym i ważnym szczególnie dla turysty zagadnieniem jest idea przystanków. Na przystankach są mapki z przebiegiem trasy autobusu, ale to wcale nie znaczy, że są oznaczone wszystkie przystanki po drodze. Dodatkowo jeśli nawet przystanek jest oznaczony, to nie znaczy że autobus tam stanie – praktycznie wszystkie przystanki są na żądanie. Ale nawet taka wiedza może nie uchronić nas przed obserwowaniem odjeżdżającego autobusu bez zatrzymania się na przystanku…jeżeli już wcześniej nabrał pasażerów i nie ma więcej miejsca, to się po prostu nie zatrzyma. I czekaj godzinę na następny…tak, tak, na Malcie nie ma kultury „dopchnij jeszcze jednego ludzika”. Ma to plusy, ale i minusy…

z widokiem na Zatokę św. Pawła i Bugibbę w oddali

z widokiem na Zatokę św. Pawła i Bugibbę w oddali

Udało nam się więc znaleźć autobus jadący wprost do Bugibby. Bilety na autobus nie są drogie – jednorazowy, który jest jednocześnie całodniowym kosztuje 2,5 euro, natomiast jeśli zostaje się na tydzień warto kupić 7-dniowy, bo to wydatek raptem 12 euro, a jeździmy przez 7 dni ile chcemy. Nie ma co liczyć na jeżdżenie na gapę – w autobusach jest tylko jedno wejście (i wyjście), które prowadzi obok kierowcy sprawdzającego bilety. Dodatkowo jeszcze co jakiś czas wchodzą kontrolerzy wewnętrzni…

ruiny wieży strażniczej

ruiny wieży strażniczej

Ku mojemu zdziwieniu podróż zajęła nam aż 1,5 godz – myślałam, że Malta jest naprawdę małą wyspą! Okazało się potem, że naprawdę sporo czasu spędzaliśmy w autobusach, ale z drugiej strony mogliśmy dobrze poobserwować sobie widoki. Sama Bugibba jest miejscowością położoną nad Zatoką św. Pawła. Wybraliśmy ją, bo jest dobrze skomunikowana z resztą wyspy (pętla autobusowa – ważne w przypadku nie zatrzymujących się autobusów i duże ilości ludzi: patrz wyżej) oraz nie jest daleko na Gozo. Udało nam się z tego punktu dotrzeć praktycznie wszędzie. Sama zabudowa nie sięga praktycznie wyżej niż 3-4 piętro, wszystkie domy są jasne, wybudowane z bardzo popularnego żółtego piaskowca. W mieszkaniach nie ma centralnego ogrzewania (bo i po co, gdy temperatura spada najniżej do 10 stopni), natomiast na każdym kroku widać działania, mające na celu oszczędzanie prądu (który jest bardzo drogi), a więc kluczyki do wyłączania i włączania światła na klatkach schodowych, energooszczędne żarówki, bojlery do wody. Tak samo jest też z wodą, bo słodkiej wody nie ma za wiele na Malcie. W łazience zaskoczył nas kolejny relikt brytyjski – dwa osobne kurki do wody ciepłej i zimnej (jak się przy tym myć? Albo parzy albo ziębi…).

klify i pola solne u podnóża

klify i pola solne u podnóża

Pierwszy dzień zaczęliśmy dość późno, bo jeszcze musieliśmy zrobić zakupy (chociaż okazało się, że nasz niesamowicie miły gospodarz zostawił nam „zestaw startowy” – mleko, wodę, wino, chleb, masło, dżem, herbatę i cukier). Maltańska rzeczywistość bombardowała nas z każdej strony – w malutkim sklepiku zalało nas morze past z oliwek, karczochów, papryki…a ponad wszystko to, co zawróciło mi w głowie na resztę wyjazdu. Kinnie! Jedyny w swoim rodzaju napój gazowany z czerwonych pomarańczy i ziół. Smak trudno opisać, lekko gorzkawy i bardzo charakterystyczny (tak samo jak anyżek, który rośnie tam wszędzie i jest dodawany nawet do fig). Nie wszyscy mogą go polubić – ja na początku się skrzywiłam, a potem piłam codziennie :). Co ciekawe, jest on produkowany tylko na Malcie i tylko tam można go kupić – a szkoda…

Zatoka św. Pawła

Zatoka św. Pawła

Po zakupach postanowiliśmy wreszcie przejść się na długi spacer i zeksplorować teren. Niestety, czasu za dużo nie było, bo o 17.00 robiło się już ciemno, dlatego do dyspozycji pozostała nam najbliższa okolica. Wyruszyliśmy więc wzdłuż Zatoki św. Pawła w kierunku tajemniczych ruin na drugim ramieniu zatoki. Mogliśmy się przyjrzeć dokładnie domom po drodze, strażnicom w każdym bardziej wysuniętym punkcie, co dawało wyobrażenie o tym, jak pilnowano Malty przed inwazją. W dali majaczyła nam wyspa św. Pawła, malutka i skalista, bardzo blisko brzegu, a jednak doczekała się pomnika św. Pawła i strażnicy. Wg podań, była to wyspa, na której wylądował św. Paweł bo rozbiciu się jego statku. Klucząc najpierw wśród domów, potem opłotkami obserwowaliśmy tak odmienną przyrodę – eukaliptusy, wysokie trzciny oraz opuncje rosnące przy każdym większym kamieniu, rozrastające się na kilka metrów. Opłotki były też dość ciekawe, bo nie zrobione z drewna tylko układane z kamieni, których wszędzie jest pełno. W ten sposób dotarliśmy do zatoki Mistra, malutkiej, ale dość głośnej. Spotkaliśmy tam sporo tubylców, przesiadujących całymi rodzinami nad wodą. Tam też znaleźliśmy świetne miejsce na obiad (bo był już najwyższy czas), domową pizzerię Margo, szczycącą się najlepszą pizzą na Malcie. Same opisy zachwycały, więc się skusiliśmy. Warto było! Wielkie kawały świeżego tuńczyka (tuż obok zatoki znajdują się hodowle ryb), cieniutkie ciasto wypiekane w kamiennym piecu, mięsiste pomidory…bajka. Do tego pyszne domowe czerwone wino. Wakacje czas zacząć :).

wejście do groty pod kościołem św. Marii

wejście do groty pod kościołem św. Marii

Jak przyjemnie było w połowie listopada zdjąć buty i pochodzić po chłodnej, ale nie zimnej wodzie…a potem wspiąć się na półwysep Selmun. Tak, tak – wspiąć! Malta nie jest zdecydowanie dwuwymiarowa, cała składa się z górek i dołków, a raczej grzbietów i dolin. Buty trekkingowe są zdecydowanie polecane, jeśli wychodzimy gdzieś w teren, bo trzeba jeszcze dorzucić do warunków błotnisto-gliniastą czerwoną glebę i mnóstwo kamieni. W sandałach trochę ciężko było, ale obyło się bez katastrof. Mieliśmy okazję obserwować wznoszenie się klifu nad morzem oraz tuż pod nimi – pola solne, w których kiedyś uzyskiwało się sól z wody morskiej. W oddali rozciągała się panorama na Zatokę św.Pawła i miejscowości nad nią – Bugibbę i Xemxiję (czyt. Budżibę i Szemsziję). Tam zapalały się światła, a z drugiej strony zachodziło słońce. Podeszliśmy jeszcze wyżej z ciekawości chcąc obejrzeć ruiny dziwnych zabudowań. Okazały się również całkiem zatłoczone – tym razem rodziny maltańczyków siedziały w czymś przypominającym bunkry…co ciekawe, każdy sprzątał je potem dokładnie, jakby były czymś na kształt ogródków działkowych.

wejście do schronów z II Wojny Światowej pod kościołem św. Marii

wejście do schronów z II Wojny Światowej pod kościołem św. Marii

Temperatura nie zmieniała się zbytnio z nastawaniem zmroku, ale zaczęliśmy wracać udając się w stronę Melliehy, skąd chcieliśmy podjechać autobusem do domu. Zaciekawił nas jeszcze kościół św. Marii, znajdujący się na cyplu miasta. Sam kościół może nie robi dużego wrażenia, natomiast pod nim znajduje się grota z Sanktuarium, pochodząca z około 400 roku. Wierni przyjeżdżają tam modlić się do wizerunku Maryji, którą ponoć namalował sam Łukasz Ewangelista. Stamtąd też wróciliśmy do domu, bo jak na całej Malcie, przy każdym większym zabytku znajduje się przystanek autobusowy :).

Lecimy dalej!

Dzień 2

Reklamy

One response to “Odc. 1 Welcome to Malta czyli wesołym autobusem po wyspie

  1. Pingback: Malta czyli lato w listopadzie | Dusza Śpiewa·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s