Odc. 5 Gozo – wyspa tajemnic

przeprawa promowa do Gozo, w tle port w Mgarr

Kolejny dzień zaowocował ważkimi planami eksploracji drugiej wyspy. Malta była już dla nas za mała :). A na serio – nie powinno się opuszczać tego miejsca bez zwiedzenia Gozo! Mówi się, że to ładniejsza, zieleńsza, bujniejsza wersja skalistej Malty. Faktycznie, jak na taką małą wysepkę ma wiele do zaoferowania, zarówno od strony przyrodniczej, jak i miejsc do zwiedzenia.

Jak na taką niewielką przestrzeń i niewiele już czasu przed nami (zostały tylko dwa dni, z czego na Gozo planowaliśmy przeznaczyć tylko jeden), postanowiliśmy przyspieszyć przemieszczanie się (niby są tam autobusy, ale po co siedzieć w takiej puszce, gdy niesamowicie i piękna pogoda?) i wypożyczyć rowery. Objechanie wyspy naokoło ze wszystkimi jej atrakcjami to „zaledwie” 50 km. Piszę w cudzysłowiu, bo okazało się, że nie jest to takie proste, szczególnie jeśli chce się jeszcze odpocząć i zapomniało się o ukształtowaniu terenu…

krajobrazy zielonej wyspy oraz rzut oka na Comino

krajobrazy zielonej wyspy oraz rzut oka na Comino

Przede wszystkim najpierw musieliśmy dostać się na wyspę, a w tym celu wstaliśmy rano i udaliśmy się autobusem do przeprawy promowej między Maltą a Gozo. Promy chodzą często bo co około pół godziny do godziny. Sama przeprawa jest niezłą atrakcją – można zobaczyć brzeg Malty z oddali, przyjrzeć się kolejnej wysepce Comino, będącej celem turystów w wakacje oraz podziwiać klify brzegu Gozo. Przepłynięcie do drugiej wyspy to kwestia pół godziny i już lądujemy w Mgarr. Tam też udało nam się od razu po zejściu z promu natrafić na wypożyczalnię rowerów i dalej już ruszyliśmy na dwóch kółkach.

tak się roweruje po Gozo

tak się roweruje po Gozo

Z każdego miejsca są piękne widoki, ponieważ Gozo jest dość pofalowane. Zdecydowanie jest tam bardziej zielono niż na Malcie, dużo jest też pól uprawnych. W małych miasteczkach panuje cisza i spokój, architektura jest podobna do Malty, więc wszędzie wznoszą się budynki z żółtej cegły. W miejscowości Il-Ramla znajduje się ponoć najładniejsza plaża, a nad nią jaskinia, w której ponoć swoje mieszkanie miała nimfa Kalipso, kochanka Odyseusza.

świątynie Ggantija

świątynie Ggantija

Jadąc dalej odbiliśmy od wybrzeża i skierowaliśmy się w stronę miasteczka Xaghra (czyt. Szagra, ach ten zabawny maltański język), gdzie postanowiliśmy zwiedzić kompleks świątyń Ggantija. Jedna z najstarszych budowli z ciosanego kamienia, bo wzniesiona aż 5800 lat temu, nie jest specjalnie monumentalna, choć wiek robi wrażenie. Zabawnie wyglądają bazgroły – grafitti na kamieniach z XIX wieku!

wybrzeże Gozo z polami solnymi

wybrzeże Gozo z polami solnymi

Słońce przygrzewało nieźle, a droga znów wróciła nad morze i to całkiem krętą i spadzistą drogą. Trzeba przyznać, że Gozo daje niezły wycisk, a różnice wysokości są spore, szczególnie gdy zjeżdża się w kierunku miejscowości przytulonych do klifów. Mimo wszystko jednak warto potem się trochę napocić. Nad samym morzem rzadko można natrafić na piaszczystą plażę, ale jakoś bardzo tego nie żałowałam. Znacznie piękniejsze wydawały mi się skaliste klify, ale także rozległe pola solne. Ciągle odsala się w nich wodę morską, a sól zużywa również do celów spożywczych. Samo wybrzeże obfituje w pyliste, żółte skały, a droga wiedzie nad samym morzem.

Sanktuarium Ta Pinu

Sanktuarium Ta Pinu

Tą drogą właśnie zaczęliśmy się wspinać w kierunku ostatniego naszego celu wycieczki, ponieważ już wtedy wiedzieliśmy, że nie zdążymy objechać całej wyspy. Szczególnie na zachodnim wybrzeżu dwie spektakularne miejscowości znajdują się przy samym morzu i wiedzie do nich dłuuugi zjazd (czyli w odwrotną stronę – dłuuuugi i stromy podjazd). Tego dnia udało nam się pojechać jeszcze przez miejscowość Ghasri, mijając piękne Sanktuarium Ta Pinu i zobaczyć jedno z największych atrakcji wszystkich wysp – Lazurowe Okno (Azure Window), rozsławione ostatnio jeszcze bardziej dzięki serialowi „Gra o Tron”.

Azure Window

Azure Window

Faktycznie, wybrzeże w tym miejscu robi niesamowite wrażenie, pomijając nawet sam łuk skalny. Szczególnie jeśli dotrze się tam późnym popołudniem i załapie na zachód słońca! Żółte skały robią się wtedy pomarańczowo-czerwone i odcinają mocno od błękitnego morza. Za to z drugiej strony wschodzi księżyc.

Dzień 6

Reklamy

One response to “Odc. 5 Gozo – wyspa tajemnic

  1. Pingback: Odc. 4 Kamień na kamieniu czyli klify i świątynie | Dusza Śpiewa·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s