odc. 7 maltański plażing

skaliste brzegi Golden Bay

skaliste brzegi Golden Bay

Ostatni dzień na maltańskiej wyspie przywitał nas piękną pogodą. Był to bardzo specjalny dzień, ponieważ wreszcie postanowiliśmy zrobić to, co większość turystów robi na Malcie – pojechać na plażę. Nadal zadziwiał fakt, że mamy późny listopad i 25 kresek na termometrze, słońce świeci mocno i długo jest jasno. Aż żal będzie zetknąć się ze smutną szarą jesienną rzeczywistością w Polsce…

wybrzeża jak zwykle pilnuje wieża

wybrzeża jak zwykle pilnuje wieża

Oczywiście nie mogła to być pierwsza lepsza plaża, bo byle co nie zatrzymałoby nas w jednym miejscu, więc sprawdziliśmy która jest najbardziej plażowa i ciekawa. Padło na zatokę Golden Bay, która znajdowała się na drugim, zachodnim wybrzeżu wyspy, ale w bardzo dogodnej lokalizacji ze względu na transport. Po raz pierwszy chyba w tym tygodniu autobus jechał przez niesamowicie zielone pola rozciągnięte w jedną szeroką dolinę. To właśnie ona prowadziła na drugi koniec i tam też był ostatni przystanek.

To, co najbardziej mnie zainteresowało podczas szukania plaży to niezwykłe ukształtowanie wybrzeża w tej okolicy – już po mapie widać było, że są tam klify i skały, bo wiadomo, że długo na tej plaży nie wysiedzimy, więc wytnie się fajny spacer. Nie było tłumów ludzi (urok pobytu poza sezonem), a ci, którzy byli jakoś nie spieszyli się do leżakowania. Nam nie przeszkodziło to od razu wskoczyć do wody.

niezwykłe pagórki z zatokami z obu stron

niezwykłe pagórki z zatokami z obu stron

Plaża ukazała się po krótkim spacerze od przystanku – umiejscowiła się daleko w dole, schowana między wysokimi skałami. W dalszej części widać było ciekawy cypel, a za nim prawdopodobnie wynurzała się kolejna zatoka. Golden Bay było miejscem raczej turystycznym – obok stał duży hotel, na dole bar na plaży, jednak nie przeszkadzało nam to ze względu na małą ilość turystów. Chwilę posiedzieliśmy na piasku i pochlapaliśmy się w dość chłodnym już morzu (mało było kąpiących, ale za to śmigali surferzy), po czym ruszyliśmy na eksplorację terenu.

klifowe wybrzeże Malty

klifowe wybrzeże Malty

Wycieczka na dzikawy cypel absolutnie mnie zachwyciła i chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że właśnie tam ujrzałam najpiękniejsze i najbardziej egzotyczne dla mnie krajobrazy. Były więc żółtawe skały, po których można było łazić, rozbijające się morze w dole, w oddali klify Malty i Gozo, a gdy wracaliśmy krętymi wąskimi ścieżkami – zobaczyliśmy niezwykłe pagórki, wyglądające jakby zrobione z lawy. Po drugiej stronie zgodnie z oczekiwaniami wyłoniła się kolejna zatoka, tradycyjnie już wieża warowna z pylistych cegieł oraz trawiaste połacie z rozrzuconymi wszędzie kamieniami. Morze mieniło się odcieniami lazuru, błękitu i granatu, można było na nie patrzeć bez końca.

skaliste pola

skaliste pola

Gdy słońce zaczęło zachodzić, udaliśmy się w drogę powrotną do pobliskiej miejscowości Mgarr na ostatni śródziemnomorski syty obiad. Przy okazji jescze raz na koniec zachwyciliśmy się architekturą małych miasteczek, antycznych kościołów oraz miejscowych, rozmawiających wesoło w knajpkach. Wiedzieliśmy, że będzie nam brakowało pachnącego powietrza, słońca i ciepła…

kościół w Mgarr

kościół w Mgarr

Reklamy

One response to “odc. 7 maltański plażing

  1. Pingback: Odc. 6 – Gozo na bis | Dusza Śpiewa·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s