Porto w 11 krokach

widok na dachy Porto z Torres de Clerigy

widok na dachy Porto z Torres de Clerigy

Portugalia siedziała mi w głowie bardzo długo, chyba od kiedy w ogóle zaczęłam śmielej myśleć o podróżach. Daleki kraj, nad morzem, ponoć jakieś skały są i Lizbona piękna…przez wiele lat dość zresztą niedostępny przez zaporowe ceny biletów. W tej chwili jest tu wysyp Polaków dzięki dwóm tanim firmom lotniczym i bez problemu można wyhaczyć po niewielkiej cenie bezpośrednie loty do Porto lub Lizbony. Celowo mówię o tych dwóch, ponieważ póki co lotów do Algarve i Faro nie włączam w opowieść – to destynacje typowo wakacyjne, choć piękne. Na razie skupię się nad zachwytem typowo miejskim. W zimie ceny spadają już do dna, także jest to w ogóle dobry termin na podróże.

Dodajmy do tego idealną porę roku i wielkiego farta. Grudzień w Polsce to ziąb, śnieg i ciemna noc przez większość doby. Tu, w Portugalii, sytuacja jest znacznie lepsza – dzień jest dłuższy o 2-3 godziny, cieplej zdecydowanie a słońce przygrzewa mocno i często. Ja akurat mam farta niezwykłego, bo trafiłam na wielką zwyżkę temperaturową – 20 stopni w dzień przez cały tydzień, 13 w nocy i słońce non stop. Normalnie, wg mieszkańców, o tej porze roku jest około 13 stopni w dzień i parę w nocy…ale jak widać cuda się zdarzają :).

Avenida dos Aliados czyli samo serce Porto

Avenida dos Aliados czyli samo serce Porto

Ja po raz kolejny mam przyjemność połączyć przyjemne z pożytecznym. Celem głównym, pozaurlopowym była Coimbra, miasto typowo uniwersyteckie. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie wykorzystała tego faktu – stąd aż 3 miasta, bo przyleciałam do Porto a wracam z Lizbony. W każdym miejscu będę 2-3 dni, co daje mi całkiem sporo czasu, żeby się rozejrzeć. A co najważniejsze – po raz kolejny postawiłam na ludzi i był to strzał w dziesiątkę. Mimo całkiem niezłych warunków kwaterunkowych i cenowych w Portugalii dla Polaków (ceny w miarę podobne), wybrałam couchsurfing. Do końca nie wiedziałam czy się uda, ponieważ trafiłam akurat na dwa święta narodowe w odstępie tygodnia, więc sporo Portugalczyków bierze wolne i wyjeżdża. Na szczęście, dosłownie przed wylotem się udało. I tu zaczyna się moja przygoda. W Porto.

Nie będę opisywać co i gdzie, bo od tego są przewodniki. Napiszę o tym, co uważam, że trzeba zrobić koniecznie, niezależnie ile ma się czasu. Bo Portugalia to nie zabytki (choć są piękne), nie architektura (bardzo ciekawa) i nie pamiątki (choć jest w czym wybierać). Portugalia to ludzie, ich historie, ich podejście i w tym zakocha się każdy Polak, który tu przyjedzie. Bo Portugalczycy i Polacy są niezwykle podobni. Ale po kolei!

PORTO W 10(11) KROKACH

1. Zjedz fancesinhę

to nie gołąbki. tu kryje się prawdziwy mięsny jeż. zwracam uwagę na wielkość kieliszka (woda jest w normalnym)

to nie gołąbki. tu kryje się prawdziwy mięsny jeż. zwracam uwagę na wielkość kieliszka (woda jest w normalnym)

Kuchnia portugalska była dla mnie zagadką, bo większości ludzi bardzo błędnie wydaje się, że skoro ten kraj leży nad Morzem Śródziemnym, to znaczy że kuchnia będzie podobna. Nic bardziej mylnego. Portugalskie jedzenie nie ma nic wspólnego z delikatnymi i lekkimi, pełnymi oliwy, oliwek i sera, daniami kuchni śródziemnomorskiej. Jest za to ciężkie, mięsne, zawiesiste i w dużych ilościach ciężkie do przełknięcia. Aha, i dużo ryżu. I frytek. Czasami w jednym daniu! Typowym natomiast dla Porto daniem jest francesinha, jak dla mnie do tej pory najdziwniejsze danie jakie jadłam. Wyglądało z zewnątrz jak wielki gołąbek, pływający w talerzu sosu. Najlepsze dopiero było przede mną – gdy zabrałam się za krojenie, okazało się dopiero co to za ziółko. Z zewnątrz ser, potem przypiekane dwa tosty, jajko sadzone, a pomiędzy nimi góra różnorakiego mięsa: szynek, pulpetów, kiełbasek. I to wszystko pływa w pomidorowo-paprykowym sosie. Konia z rzędem kto to wsunie na raz. Dobrze, że jest wino…w dużych ilościach. Do wszystkiego.

a tak to wygląda na przekroju

a tak to wygląda na przekroju

2. Napij się porto

klasyka gatunku - łodzie spławiające kiedyś beczki z porto na tle Porto

klasyka gatunku – łodzie spławiające kiedyś beczki z porto na tle Porto

Nie napić się porto w Porto powinno być karane. Nie mówię nawet o tym, że po prostu zawsze uwielbiałam tą odmianę wina, ale to jest stolica absolutna tego trunku i bardziej u źródła już być się nie da. Butelki stoją na każdej wystawie, można przebierać i wybierać. Chociaż najlepsze jest po drugiej stronie rzeki Duoro – Villa de Gaia, dzielnica prawobrzeżna, na której usytuowali się wszyscy producenci porto. Z daleka krzyczą białe neony z ich nazwami, szczególnie ciekawie wygląda to w nocy. Tam też można pójść na wycieczke po piwnicach, gdzie w beczkach wyleguje się porto. To co polecam jako KONIECZNE to wejść na dach jednego z budynków producentów Porto Cruz, gdzie umieszczony jest bar. Napić się porto w Porto z widokiem na zachodzące słońce, różowiejące budynki Ribeiry i łódeczki kołyszące się na rzece Duoro…najpiękniejsze wspomnienie ever. Lepszego, serio, nie ma.

widoki z tarasu Porto Cruz

widoki z tarasu Porto Cruz

3. Wejdź na most i pod most

widok spod mostu...

widok spod mostu…

Jednym z największych atrakcji Porto jest most Ludwika, znajdujący się na każdej szanującej się pocztówce z tego miasta. Żelazny, przypominający konstrukcją wieżę Eiffla (i nie bez przyczyny, bo most zaprojektował jego uczeń), cudownie podświetlony w nocy, zachwyca. A jeszcze bardziej zachwycają widoki z dołu lub z góry – most ma dwie kondygnacje, obie dostępne dla pieszych (na górnej jeździ oprócz tego tramwaj, a na dolnej samochody). Oba widoki, zarówno z góry jak i z dołu są ciekawe i unikalne, więc proponuję oba. Schodząc z poziomu górnego wylądujemy od razu pod katedrą i wprost na główny plac Porto, natomiast dolny prowadzi na Ribeirę i kolejny ciekawy spacer. Pomiędzy nimi jest spora różnica wysokości i to pokazuje, że żeby połazić po Porto to trzeba się sporo namachać. Ale warto, bo dzięki ułożeniu schodkowym domów, prawie w każdej uliczce spotka się niezapomniane widoki.

...i z góry mostu

…i z góry mostu

4. Pojedź nad ocean

sam_2640Ocean był dla mnie jednym z najbardziej fascynujących elementów wyprawy do Portugalii i absolutnie mnie nie rozczarował. Ocean to nie morze i czuć to od pierwszego wejrzenia. Z Porto do oceanu dostać się łatwo, albo starym tramwajem, albo piechotą (ok.5 km) albo samochodem (jak ktoś ma tyle szczęścia co ja do tubylców). Miejsce, gdzie rzeka Duoro wpada do oceanu to Foz, tam też jest zlokalizowany zamek,  tzw „serowy”. Ponoć jego kształt przypomina gomółkę sera :). Przede wszystkim jest ocean. Piękny, rozległy, z ogromniastymi falami, rozbijającymi się malowniczo o latarnię morską. Fantastycznie jest wejść na ostrogę, głębiej w wodę i rozdziawiać się na z hukiem łamiące się fale. Nie ma takich fal ani na Bałtyku, ani na Morzu Śródziemnym, choć mi ocean przypominał zdecydowanie bardziej to pierwsze – i z koloru i z temperatury. Dziki, potworny w swojej mocy – fale wyglądały naprawdę groźnie, mimo dobrej pogody i sięgały daleko wgłąb lądu. To tłumaczy też popularność surfingu w Portugalii.

a czasem taaakie fale!

a czasem taaakie fale!

5. Przejedź się tramwajem po Ribeirze

stareńkie tramwaje

stareńkie tramwaje

Ribeira czyli po prostu po portugalsku wybrzeże, oraz jej najbliższe okolice, są wg mnie najładniejszymi częściami Porto. Niezbyt zainteresowały mnie alejki wypełnione sklepami, ulice z samochodami i duża ilość ludzi w górnym Porto. Tutaj turyści też docierają, ale rzeka jakoś uspokaja, nie ma butików tylko stragany, w których każdy coś znajdzie (mi się udało upolować cudny szalik). Spacerując zachwycają kamienice ustawione jedna obok drugiej, w różnych kolorach, często pokryte azulejos czyli artystycznymi kaflami. Idąc wybrzeżem można dotrzeć aż do oceanu, chyba że ktoś jest zmęczony, wtedy istnieje równie atrakcyjna opcja – zabytkowe tramwaje, którymi da się nawet jechać łapiąc na zewnątrz :). Po drodze znajduje się także muzeum tych pojazdów.

wąskie kamienice Ribeiry

wąskie kamienice Ribeiry

6. Pogap się na azulejos

azulejos zdobiące dworzec Sao Bento

azulejos zdobiące dworzec Sao Bento

Ozdobne, niebieskie, malowane kafle to wizytówka Portugalii. Znaleźć je można na wielu budynkach, w mniejszej lub większej ilości. Najwięcej, bo całe zabudowane ściany, mają kościoły, których w chrześcijańskiej Portugalii nie brak. Same w sobie kafle pojedyncze lub tworzące obrazy są dziełami sztuki, niezwykłe jest to, że każdy jest robiony ręcznie. Największe wrażenie robią całe wnętrza wyłożone nimi, np. na dworcu w Sao Bento – takie dworce powinny być wszędzie!

7. Powłócz się bez celu

takie perełki...

takie perełki…

To zdecydowanie mój ulubiony sposób na spędzanie czasu w miastach. Umówmy się, gdy widzi się ich dużo, w pewnym momencie męczy chodzenie od zabytku do zabytku i odhaczanie punktów na mapie. W ten sposób gubi się serce miejsca, zawarte w przechodniach, mieszkańcach, małych witrynach sklepowych, drobnych sztukach ulicy…a w to Porto jest bogate jak żadne inne miasto, dzięki jednej wspaniałej cesze – jest to (jeszcze) miasto nie skażone przytłaczającą, kiczowatą turystyką, która psuje najładniejsze miejsca. Czasem widać zapadające się kamienice, popękane kafle, ale to daje realizmu otoczeniu i nic nie ujmuje z uroku tego niezwykłego miasta. Ja spokojnie całe Porto przełaziłam na piechotę, ewentualnie można użyć metra. Ale właśnie łażąc tu i tam natykałam się na ciasne uliczki, wiodące stromo w górę i w dół, wiszące pranie na tle niebieskich kafli, kręte ścieżki w parkach, uśmiechających się ludzi, malutkie sklepiki, na codzienne życie. I to jest bezcenne.

8. Powybieraj przepiękne rękodzieła i zabierz je do domu

a może taką pamiątkę sobie przywieźć? ;)

a może taką pamiątkę sobie przywieźć? 😉

Po raz pierwszy naprawdę mam ochotę przywieźć mnóstwo pamiątek, nie dlatego że tak wypada, tylko dlatego, że są piękne i aż chce się je komuś podarować. Jest w czym wybierać – mnóstwo ceramiki, tekstyliów, produktów z korka (flagowy wytwór eko) w tym torebek, butów, no i wino wino wino. Naprawdę spokojnie da się przywieźć ślicznie malowane kafle, kupione w sklepie rzemieślniczym a nie stoisku turystycznym. Tak samo z korkiem, ceramiką. Mnóstwo jest obrusów, szali, lub drobnych pamiątek z elementami charakterystycznymi dla Portugalii, w tym sławnym kogutem z legendy, motywami z kafli. Porto to podstawa, tylko ciężko wybrać, bo ilości powalają na kolana. Same butelki to często dzieła sztuki. To niezwykłe, jak da się sprzedać coś, co nie jest kiczem. Dużo zauważyłam też sklepów z t-shirtami, ale świetnie zaprojektowanymi, ciekawymi, dobrej jakości. 

9. Zbrataj się z tubylcami

to dzięki mojemu couchsurferowi trafiłam do Foz

to dzięki mojemu couchsurferowi trafiłam do Foz

Umówmy się – można coś przed wyjazdem poczytać, kupić przewodnik, czy pogadać z kimś, ale to nigdy nie będzie to samo. Jeśli nawet nie uda się znaleźć „kanapy” to warto chociaż umówić się z kimś, żeby miasto pokazał. Nie ma opcji, żeby któryś couchsurfer w końcu nie odpisał, oni są bardzo przyjaźni. Nie każdy też nadaje się do takiego włażenia do czyjegoś życia, bo couchsurfing nie jest darmowym hostelem, jednak dzięki temu można dużo więcej przeżyć, dowiedzieć się, wymienić myśli. Mój gospodarz był bardzo zadowolony, bo jak sam powiedział, nie ma nigdy czasu by połazić po swoim mieście, więc razem ze mną odkrywał małe zmiany. Poza tym warto wrzucić na luz i delektować się takim towarzystwem zamiast gonić za check-listą z przewodnika. Nie żałuję, że nie zobaczyłam wszystkiego, za to ogromną wartością dodaną jest to, że dowiedziałam się jak bardzo Portugalczycy i Polacy są podobni w stylu myślenia i życia. To zaskakujące, że można przejechać 4000 kilometrów i czuć się jak w domu. I to w dobrym znaczeniu.

10. Przyjedź tu w okresie okołoświątecznym

choinka przed ratuszem

choinka przed ratuszem

Oj trafiło mi się, serio. Chociaż klimat tutaj jakoś do świąt nie nastraja (gdzie jest zimno? gdzie jest śnieg?), to nie brak świątecznych wystaw, choinek, mnóstwa światełek, świątecznych przysmaków w ciastkarniach. Są świąteczne instalacje, koncerty, miasto żyje, ale nie zdycha z gorąca ani tłumu ludzi. Jest wesoło i energicznie, coś się dzieje. Nie mówiąc już, że dobrze się pogrzać w słońcu przed powrotem do Polski, gdzie trzeba jeszcze przeżyć zimę…jak już pisałam, jest tu też mnóstwo pięknych rękodzieł, więc łatwo znaleźć prezent pod choinkę, co nie jest bez znaczenia w obecnym szale prezentowym i wieczną zagowzdką co komu kupić.

11…jak już to wszystko zrobisz, to odhacz parę punktów z przewodników…

Palace du Cristal

Palace du Cristal

No dobra, jednak warto ten przewodnik przejrzeć i wiedzieć to i owo. Od siebie polecam Jardins du Palace du Cristal, piękny park o budowie schodkowej, który schodzi do rzeki malutkimi zarośniętymi uliczkami. Poza tym, niedaleko znajduje się Torres du Clerigy, wieża, którą widać praktycznie z dowolnego miejsca w Porto. Klaustrofobiczna w środku, ale warto się na nią wdrapać, bo stamtąd roztacza się piękny widok na czerwone dachówki kamienic, rzekę, a nawet morze. Kościołów jest całe mnóstwo i prawie każdy zachwyca chociaż fragmentem fasady z azulejos oraz bardzo ciekawym połączeniem surowego wnętrza gotyku z elementami barokowymi do n-tej potęgi. Architektura portugalska jest dość ciekawa, bo często zawiera elementy marynistyczne, wplecione w klasyczne barokowe. Dość dziwną, zupełnie nie pasującą do reszty miasta budowlą jest Casa de Musica, nowoczesna bryła, będąca salą muzyczną, wewnątrz wyłożoną azulejos. Niestety, zobaczyć je można tylko na wycieczkach z przewodnikiem.Na centralnej ulicy Porto – Avenida dos Aliados –  zachwyca ratusz oraz okoliczne kamienice. Niedaleko na wschód, w dzielnicy Baixa mieści się najbardziej burżujska i piękna w środku kawiarnia Majestic. Ceny mają powalające, ale bez konsumpcji nie da się posiedzieć w środku, a warto, bo secesyjne wnętrze powala. Obok startują też deptaki otoczone sklepami, które nie przypadły mi jakoś do gustu. Co innego hala targowa, w której można było upolować dużo ciekawszych rzeczy. Dla każdego coś miłego :).

zaskakująca bryła Casa de Musica. co kto lubi...

zaskakująca bryła Casa de Musica. co kto lubi…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s